WYBÓR JĘZYKA:  pl  en
Szybki kontakt: tel. 33-497-96-81, info@extrem4x4.pl
Dla podróżników promo1
>
Dla rajdowców promo1
Dla myśliwych promo1
news tundra Patrol Integrale Diesel Biturbo BMW
zobacz więcej
news2015 integrale Toyota Hilux nowy pałąk załadowczy
zobacz więcej
news tundra Patrol Biturbo BMW by Extrem4x4 zobacz więcej
Z rozpędu wygraliśmy kolejny raz Memoriał Karoliny 2011

Ale nie było tak łatwo, a raczej było już desperacko.
Rajd odbył się na poligonie w Żaganiu w niedzielę 27 marca 2011 r., zaraz po zakończeniu Great Escape Rally.

Już na początku byliśmy mocno zmęczeni, a nasze pojazdy już mocno nadwyrężone poprzednim radem.

Na ten rajd Extrem Racing Team doznał cudownego rozmnożenia i przybyło nam zespołu.
Do wcześniejszego składu dwóch samochodów doszły dwa motocykle i teraz nowy skład był następujący.

- Damian Baron – motocykl Husaberg 570
- Dominik Drąg – motocykl Suzuki RMZ 450
- Adrian Baron/ Adrianna Baron – Nissan Patrol Nitro 4.2
- Wacław Hanzel / Anna Hanzel – Nissan Patrol Evo 2.8

oraz nasi mechanicy rajdowi – Marcin, Karol, Łukasz i Andrzej, dzięki którym cały nasz team funkcjonuje.
Rano zaczęliśmy od przygotowania, a raczej od prowizorycznej naprawy naszego Patrola Nitro po ostatnim kontrowersyjnym OS-ie w Great Escape Rally, w którym uszkodziliśmy przednie zawieszenie i most napędowy.

Do tego czyszczenie pojazdów z błota które utrudniało chłodzenie mechanizmów – szczególnie amortyzatorów , które na tym rajdzie odgrywają znaczącą rolę.
Na domiar złego wszystkie myjnie w okolicy są zamykane na czas rajdu i nie wiem dlaczego - czyżby właściciele nie chcieli zarobić na myciu terenówek. Jak są za brudne można było przecież podwoić stawkę za mycie.

Ale taki tu już zwyczaj, gdyż poprzednio też była taka sytuacja.
No więc, jak nie myjnia, to szczotka w robocie i kompresor.

Trzeba tylko leżeć pod autem i gryźć sypiący się na głowę piasek z błotem .
Takim sposobem wyczyściliśmy „ na glanc " dwa auta.

W związku z przesuwaniem czasu zimowego na letni i związanym z tym zamieszaniem, start motocykli został przesunięty z godz. 10.00 na 11.00 a w końcu i tak odbył się dopiero ok. 12.00.

Wreszcie nasi motocykliści wystartowali.
Tempo było dość duże, bo i czołówka to elita rajdów motocyklowych.
Zabrakło jednak wśród nich Wojtka Rencza, który kontuzjowany kuśtykał po naszym serwisie - chwilowo w roli trenera .
Jak wiadomo jazda na motocyklu w grząskim piasku do łatwych nie należy, a na pewno jest bardzo męcząca.

Było kilka wywrotek , groźnych i niegroźnych – ale taki to sport .
Jak się nie wywrócisz , to się nie nauczysz.

Ostatecznie - Dominik zajął 5 miejsce, a Damian - 7 . Biorąc pod uwagę fakt, że to górale i u nas piasek jest tylko na budowach - to bardzo dobry wynik.
Motocykle i quady jechały 2 godziny.
Zaraz po nich miały wystartować samochody.
Tzn organizator najpierw wspominał o przerwie 30 min.

Coś jednak się chyba zmieniło i rajd wystartował wcześniej, jakoś tak bez zapowiedzi.
Kilka załóg nie zauważyło startu i wjechało później na trasę z wielce zdziwionymi minami.
Wśród nich byliśmy i my.

Nasza totalna dezinformacja na temat startu spowodowała, że na dodatek myśleliśmy , że są to próbne okrążenia i nawet nie odbijaliśmy na początku PKP.
Po ok. 15 min zorientowaliśmy się że to nie jest próba , tylko właściwy rajd.
Jakież było wtedy nasze zdziwienie i rozczarowanie.
Straciliśmy nad konkurentami ok. 4 okrążenia.
Teraz musieliśmy je nadrobić.
Przez ok. 2 godziny wszystko szło dobrze, ale zaraz potem urwaliśmy tylny amortyzator.

Teren był tak wyboisty, że przy utrzymywaniu dużego tempa jazdy amortyzatory rozgrzewały się do ok 200 stopni, wytapiając dookoła siebie wszystkie gumowe i plastikowe osłony, a potem urywały się.
Jednak prawdziwy pech dopiero miał nastąpić. Po 2,5 godzinie urwała nam się skrzynia biegów – a raczej pracująca w niej choinka główna – prawdopodobnie od zmęczenia materiału przeciążeniami z jazdy na podtlenku azotu.
Auto zaczęło chrobotać i nie jedzie.

Ledwie dojechaliśmy do serwisu.

Załamani wyszliśmy z pojazdu z pochylonymi głowami, oznajmiając że to juz koniec jazdy.
Jechałem wtedy pierwszy raz z nowym pilotem , na czas Memoriału – z córką Adrianną, gdyż Damian startował na motocyklu i potem nie mógł się ruszać.

Po ok. 15 min analizowania uszkodzenia, doszedłem do wniosku, że przecież bezpośredni bieg - 4 powinien działać, a ukruszona choinka , kręcąc się bezwładnie ukruszy resztę blokujących zębów i auto jakoś dalej pojedzie.
Wyjechaliśmy więc na trasę aby dalej zdobywać okrążenia.
Do jazdy zmotywował nas również fakt, że nasi znajomi założyli się wcześniej o to , kto wygra i jeden z kolegów postawił na nas - informując mnie o tym bardzo niezadowolonym tonem.
Teraz tempo nam zmalało , mieliśmy jeden bieg i te wielkie dziury z piachem musieliśmy atakować z rozpędu niebezpiecznie skacząc z nich.

Taki destrukcyjny styl jazdy doprowadził wkrótce do lawiny zniszczeń podwozia.

Momentalnie pourywaliśmy resztę amortyzatorów tylnych, złamał się później drążek panharda powodując totalny brak sterowności pojazdu.
W kolei szarpiąc ciągle kierownicą w celu ustabilizowania toru jazdy, zagotowaliśmy płyn układu wspomagania.
Nie pomogła nawet wcześniej zamontowana , dodatkowa chłodnica z wentylatorem.
Toteż, przez ostatnia godzinę nie mieliśmy już wspomagania kierownicy.
Podtlenek też się już skończył, gdyż częściej go używaliśmy ze względu na brak biegów.
Dalej, szalejący na wybojach tylny most bez amortyzatorów urywa przewody układu hamulcowego i teraz nie mamy już także hamulca.
Około 30 min. przed końcem, niesterującym się samochodem wypadamy z zakrętu i do tego wszystkiego ściągamy tylną oponę.

Tempa jazdy nie zmniejszamy, jedziemy z tymi wszystkimi defektami i tylko na trzech kołach.
Postawiliśmy jednak wszystko na jedną kartę.
Tak wszystko się trzepało i podskakiwało, że mało kilkukrotnie nie lądowaliśmy na dachu.
Konkurencja widząc to wszystko zacierała ręce i nie odpuszczała tempa.

Wreszcie upragniony koniec.
Albert odmachał nas flagą i zakończyliśmy tą rzeźnię samochodu.

Dopiero po zakończeniu dowiedzieliśmy się , że wygraliśmy w grupie sportowej.
Cały czas jak jechaliśmy, nie wiadomo było kto wygra.

To były niezapomniane wrażenia i mordercza walka z losem, który nie chciał nas tym razem widzieć na podium.

Tym samym udowodniliśmy, że Extrem Racing Team walczy do końca i nie odda łatwo zwycięstwa.

Nasz drugi samochód Wacława i Anny zajął wysokie -7 miejsce.
Dokonali tego bardzo równą, konsekwentną i przemyślaną jazdą.
Działali jak szwajcarski zegarek, nie popełniali błędów brawury i nic nie uszkodzili.

Gratulujemy im debiutu i rajdowej postawy na obu rajdach w Żaganiu.
Spisali się znakomicie , z resztą wynik mówi sam za siebie.

Przy tym wszystkim pragnę podkreślić, że wszystkie nasze samochody wzięły udział w Memoriale Karoliny zaraz po GER, bez możliwości pełnego przeserwisowania ich i usunięcia wszystkich usterek.
W rajdzie tym również startował Fiat 500 4x4 chłopaków z Rally Camp, któremu od początku szło bardzo dobrze i wywijał niezłe czasy okrążeń, jednak po ok. 2 godzinach jazdy przegrzewający się reduktor odmówił posłuszeństwa, wyskoczył i nie dało się go wpiąć z powrotem.
Wstępna diagnoza, że pacjent nie pojedzie dalej spowodowała rezygnację zespołu Fiata z dalszej części rajdu.
Po czasie okazało się jednak, że po ostygnięciu reduktor działa, ale było już za późno.

Wniosek z tego rajdu jest taki , że grząski piasek ,wydmy i do tego długa mordercza jazda wykańczają mechanizmy - termicznie, gdyż nie ma przepływu chłodzącego powietrza i trzeba na to albo zwracać szczególną uwagę, albo do takiego typu terenu zastosować dodatkowe chłodnice do wszystkich mechanizmów – tak jak do rajdów afrykańskich.
Na zakończeniu była ceremonia rozdania pucharów i wracamy naszą karawaną do Bielska -Białej.

A.B.
Zwycięstwo dedykujemy Danusi i Mirkowi - rodzicom Karoliny, ku pamięci której corocznie odbywa się ten rajd.

memo_11
 
memo_1
 
memo_2
 
memo_3
 
memo_4
 
memo_5
 
memo_6
 
memo_7
 
memo_8
 
memo_9
 
memo_10
 
memo_12
 
memo_13
 
memo_14
 
memo_15
 
memo_16
 
memo_17
 
memo_18
 
memo_19
 
memo_20
 
memo_21
 
memo_22
 
memo_23
 
memo_24
 
memo_25
 
memo_26
 
memo_27
 
memo_28
 
memo_29
 
memo_30
 
memo_31
 
memo_32
 
memo_33
 
memo_34
 
memo_35
 
memo_36
 
memo_37
 
memo_38
 
memo_39
 
memo_40
 
memo_41
 
memo_42
 
memo_43
 
memo_44
 
memo_45
 
memo_46
 
memo_47
 
memo_48
 
memo_49
 
memo_50
 
memo_51
 
memo_52
 
memo_53
 
memo_54
 
memo_55
 
memo_56
 
memo_57
 
memo_58
 
memo_59
 
memo_60
 
memo_61
 
memo_62
 
memo_63
 
memo_64
 
memo_65
 
memo_66
 
memo_67
 
memo_68
 
memo_69
 
memo_70
 
memo_71
 
memo_72
 
memo_73
 
memo_74
 
memo_75
 
memo_76
 
memo_77
 
memo_78
 
memo_79
 
memo_80
 
memo_81
 
memo_82
 
memo_83
 
memo_84
 
memo_85
 
memo_86
 
memo_87
 
memo_88
 
memo_89
 
memo_90
 
memo_91
 
memo_92
 
memo_93
 
memo_94
 
memo_95
 
memo_96
 
memo_97
 
memo_98
 
memo_99
 
memo_100
 
memo_101
 
memo_102
 
memo_103
 
memo_104
 
memo_105
 
memo_106
 
memo_107
 
memo_108
 
memo_109
 
memo_110
 
memo_111
 
memo_112
 
memo_113
 
memo_114
 
memo_115
 
memo_116
 
memo_117
 
memo_118
 
memo_119
 
memo_120
 
memo_121
 
memo_122
 
memo_123
 
memo_124
 
memo_125
 
memo_126
 
memo_127
 
memo_128
 
memo_129
 
memo_130
 
memo_131
 
memo_132
 
memo_133
 
memo_134
 
memo_135
 
memo_136
 
memo_137
 
memo_138
 
memo_139
 
memo_140
 
memo_141
 
memo_142
 
memo_143
 
memo_144
 
memo_145
 
memo_146
 
memo_147
 
memo_148
 
memo_149
 
memo_150
 
memo_151
 
memo_152
 
memo_153
 
memo_154
 
memo_155
 
memo_156
 
memo_157
 
memo_158
 
memo_159
 
memo_160
 
memo_161
 
memo_162
 
memo_163
 
memo_164
 
memo_165
 
memo_166
 
memo_167
 
memo_168
 
memo_2_1
 
memo_2_2
 
memo_2_3
 
memo_2_4
 
memo_2_5
 
memo_2_6
 
memo_2_7
 
memo_2_8
 
memo_2_9
 
memo_2_10
 
memo_2_11
 
memo_2_12
 
memo_2_13
 
memo_2_14
 
memo_2_15
 
memo_2_16
 
memo_2_17
 
memo_2_18
 
memo_2_19
 
memo_2_20
 
memo_2_21
 
memo_2_22
 
memo_2_23
 
memo_2_24
 
memo_2_25
 
memo_2_26
 
memo_2_27
 
memo_2_28
 
memo_2_29
 
memo_2_30
 
memo_2_31
 
memo_2_32
 
memo_2_33
 
memo_2_34
 
memo_2_35
 
memo_2_36
 
memo_2_37
 
memo_2_38
 
memo_2_39
 
memo_2_40
 
memo_2_41
 
memo_2_42
 
memo_2_43
 
memo_2_44
 
memo_2_45
 
memo_2_46
 
memo_2_47
 
memo_2_48
 
memo_2_49
 
memo_2_50
 
memo_2_51
 
memo_2_52
 
memo_2_53
 
memo_2_54
 
memo_2_55
 
memo_2_56
 
memo_2_57
 
memo_2_58
 
memo_2_59
 
memo_2_60
 
memo_2_61
 
memo_2_62
 
memo_2_63
 
memo_2_64
 
memo_2_65
 
memo_2_66
 
memo_2_67
 
memo_2_68
 
memo_2_69
 
memo_2_70
 
memo_2_71
 
memo_2_72
 
memo_2_73
 
memo_2_74
 
memo_2_75
 
memo_2_76
 
memo_2_77
 
memo_2_78
 
memo_2_79
 
memo_2_80
 
memo_2_81
 
memo_2_82
 
memo_2_83
 
memo_2_84
 
memo_2_85
 
memo_2_86
 
memo_2_87
 
memo_2_88
 
memo_2_89
 
memo_2_90
 
memo_2_91
 
memo_2_92
 
memo_2_93
 
memo_2_94
 
memo_2_95
 
memo_2_96
 
memo_2_97
 
memo_2_98
 
memo_2_99
 
memo_2_100
 
memo_2_101
 
memo_2_102
 
memo_2_103
 
memo_2_104
 
memo_2_105
 
memo_2_106
 
memo_2_107
 
 
 
Powered by Phoca Gallery