WYBÓR JĘZYKA:  pl  en
Szybki kontakt: tel. 33-497-96-81, info@extrem4x4.pl
Dla podróżników promo1
>
Dla rajdowców promo1
Dla myśliwych promo1
news tundra Patrol Integrale Diesel Biturbo BMW
zobacz więcej
news2015 integrale Toyota Hilux nowy pałąk załadowczy
zobacz więcej
news tundra Patrol Biturbo BMW by Extrem4x4 zobacz więcej




 

Nasz zespół rajdowy Extrem Racing Team w składzie : k. Adrian Baron / p. Damian Baron zwyciężył drugi raz z rzędu na Great Escape Rally w grupie – Sport. Co prawda były trzy pierwsze miejsca, ale to my czujemy sie wygranymi - przeczytajcie poniżej .
Drugi samochód startujący w barwach naszego teamu w składzie k. Wacław Hanzel / p. Anna Hanzel zajęli 20 miejsce .

Relacja od strony załogi – subiektywnie:

Great Escape Rally odbył się w piątek i sobotę 25-26 .03.2011 r. w Żaganiu, a raczej na terenach największych poligonów wojskowych w Europie wokół miasta Żagań. 
Ten teren to raj off-roadowy, to niezwykłe krajobrazy rozległych piaskownic i duktów leśnych i do tego ten bezkres wolnej przestrzeni.
Nie ma domów, turystów , nikomu nie przeszkadza ryk silników.
To poligon i na co dzień warczą tam czołgi i grzmocą działa.
Oczywiście nie znaczy to, że nie należy szanować tam przyrody i zasad ekologii.
 Organizator rajdu nakładał na ten aspekt mocny nacisk , ciągle nam o tym przypominając i nakładając kary dla niepokornych.
Rajd rozpoczął się prologiem, który miał wyłonić kolejność startu w odcinku nocnym , od którego zaczynała się właściwa klasyfikacja.
Było kolorowo, media, flesze, brama startowa, i starował  wszystkich sam szef rajdu - Albert Gryszczuk.
Było tak , jak ma być na dobrych rajdach.

W kolejności starowały grupy : motocykli, quadów UTV – ATV - 4x2, grupa Only Women i Rodzinna Przygoda, grupa – Sport , grupa Open. Podczas prologu zdarzyły się jakieś drobne komplikacje w działaniu systemu naliczającego czas co spowodowało pomieszanie czasów przejazdu. Błąd ten dotknął również naszej załogi i wylądowaliśmy na przedostatniej pozycji w klasyfikacji .
Teoretycznie nie miało to większego znaczenia, gdyż czas z prologu nie był brany pod uwagę w klasyfikacji , jednak praktycznie spowodowało to, że startowaliśmy za wolniejszymi załogami, które skutecznie spowalniały nasz przejazd na późniejszym odcinku i musieliśmy je wyprzedzać , a na wąskich drogach leśnych nie zawsze było to możliwe.

21.00 start odcinka nocnego.
Wygląda to kosmicznie jak w amerykańskich rajdach typu baja.
Ok. 150 załóg w różnych pojazdach, wysoki poziom adrenaliny, odliczanie czasu i co 30 sek. start.
Wszystkie pojazdy zabudowane miały dodatkowe oświetlenia: led lub xenon , które skutecznie rozjaśniały teren.
No i zaczęło się .
Ruszyliśmy i na początku szło dobrze, ale tylko na początku.
W połowie odcinka dojeżdżamy do PKP – widmo.
Sędziowie stoją z czytnikami, nie wyglądają na obcych przybyszów, kierują nas w prawo i … nic nie pasuje dalej.
Trzykrotnie wracamy, pytamy czy wszystko z nimi w porządku i dalej bezskutecznie szukamy drogi.

 Okazało się później , że chłopaki stali na złej krzyżówce i tym samym skutecznie wprowadzali w błąd załogi.
 Spowodowało to ok. 40 min. naszej straty zanim znaleźliśmy trasę.
 Jednak nie wszyscy zauważyli ten PKP-wiodmo.
 Ci, co go nie widzieli mieli szczęście, gdyż się nie pogubili - początkowe załogi przejechały bezbłędnie, bo sędziowie z PKP nie afiszowali się sobą , dopiero gdy zauwazyli  że nikt do nich nie dojeżdża, zaczęli się mocniej promować i ściągać załogi z trasy.
 Od tego momentu odrabiamy już stratę.
 Nie jest łatwo nadrobić takiego czasu, gnamy jak możemy.
 Na koniec dnia pozostaje nam strata 15 min. do lidera.
 W sobotę znowu zaczynamy odrabiać, nie jest łatwo, gdyż czołówka również walczy o wynik.
 To jest rajd nawigacyjny i tak naprawdę jechać się da tak szybko, jak może nawigować pilot.
 Do tego organizator wycina z radu ostatni OS – 70 kilometrowy, na który najbardziej liczymy.
 Mamy coraz mniej czasu na odrobienie straty.
 Zaczynamy desperacko i niebezpiecznie jechać.
 Na liczniku wskazówka dochodzi do gwoździa , używamy nitro.
 Zostają nam już ok. 4 min do odrobienia.
 Na ostatnim odcinku otwierają się jednak do nas niebiosa.
 Jeden z PKP po jakimś czasie staje się ciężko przejezdny.
 To znaczy - ciężko przejezdny dla naszej konkurencji, ale nie dla nas ( no i oczywiście dla Grata Roberta i Dominika – ale to inna grupa i bajka , dla nich to byłaby bułka z masłem).
 Zresztą nasi konkurenci nawet nie próbują przejechać, bojąc się uszkodzenia zawieszenia .
 W sumie przejeżdża jednak to kilka samochodów o większych kołach i prześwicie , jednak nie jest to czołówka, z którą walczymy o podium, ale jednak samochody z grupy sportowej.
 Dla nas to teraz być albo nie być.
 Niezaliczenie PKP to 60 min. kary wg regulaminu.
 Jak to przejedziemy to wygrywamy i to z dużą przewagą.
 Ruszamy z rozpędu, zastrzyk nitro, auto w powietrzu, raz na lewej , raz na prawej stronie, fala błota przelewa się przez dach , jakieś straszne uderzenia , obraz jak galareta i … jesteśmy na drugiej stronie.
 Zahaczamy przy tym o zatopionego wcześniej quada – którego właściciela przepraszamy o takie potraktowanie, ale nie mieliśmy innego wyjścia. 
 Teraz tylko dojechać do mety i koniec.
 Niestety okazuje się że uszkodziliśmy most przedni i układ kierowniczy.
 Ale samochód jakoś działa.
 Na ostatnim odcinku odrobiliśmy dodatkowo ok. 2min. czasu do lidera.
Ciszymy się zwycięstwem. 
 
 Nasza euforia nie trwała jednak długo, bowiem wieczorem, po zakończeniu rajdu zebrała się „rada starszych” i zadecydowała o anulowaniu kary dla innych za niezaliczenie PKP.
 Wpłynęły pewno na tę decyzję ostre protesty tych, którzy nie podbili PKP, gdyż taka strata klasyfikowałaby ich gdzieś daleko poza podium.    Główny Naczelny stanął przed wielkim dylematem, co zrobić z tym problemem, gdyż każde rozwiązanie jest złe i zawsze będą poszkodowani. 
 Podjął decyzję aby nie wyłaniać zwycięzcy spośród trzech pierwszych załóg i tym samym nie doprowadzać do większych konfliktów, ale konflikty i niezadowoleni i tak pozostaną.
 Szanujemy tą decyzję i życzymy wszystkim aby kolejny raz nie doszło do takich problemów.
 W końcu na odcinkach jesteśmy sobie przeciwnikami, ale prywatnie wszyscy są dobrymi kolegami i szkoda byłoby tego tracić, a jest to jednak najcenniejsze.
A teraz trochę o naszej drugiej załodze Extrem Racing Team , jadącej na przygotowanym przez nas Nissanie Patrolu Evo – małżeństwu : Wacław i Anna Hanzel.
 Zajęli jak wspomnieliśmy 20 lokatę.
 Ale nie to jest najważniejsze w tym przypadku.
 Najważniejsze jest , że przejechali wszystkie odcinki, ukończyli rajd bez awarii i byli wysoce usatysfakcjonowani tym wynikiem.
 Jechali bowiem pierwszy raz w rajdzie samochodowym i od razu w grupie – sport. Ania - która była pilotem Wacka, pierwszy raz miała roadbooka w rękach, a podstawy nawigacji przekazywał jej Damian w czasie dojazdu do Żagania .
 Jak widać to urodzona pilotka.
 Odcinki przejeżdżali równo i bezbłędnie z pełnym uśmiechem na ustach.
 Przyjechali sprawdzić siebie w nowym środowisku i stało się ono od teraz - ich naturalnym.
 Zarazili się...

W Great Escape Rally startował również budowany przez nas Fiat 500 4x4, załoga przyjechała przetestować samochód i siebie przed kolejnymi startami.
Fiat ukończył rajd bez awarii i sprawował się bardzo dobrze.

Rajd zakończył się pokaźnym bankietem i profesjonalnym ogłoszeniem wyników.
Dostaliśmy też ogromne puchary.
Nie był to jednak koniec naszych zmagań rajdowych w Żaganiu.
W niedzielę wystartowaliśmy wszyscy w drugim rajdzie H-4 - Memoriał Karoliny.

Na koniec kilka słów komentarza.

 Szkoda, że organizator nie potrafił dogadać się z wiodącymi portalami terenowymi, bo nie będzie żadnej ciekawej relacji, a przecież zawodnicy też dla tego jadą.
 Drugi temat, to komentarz opinii zespołu Toyota Terratrek na portalu Rajdy 4x4 i Terenowo.pl.
Najpierw chcielibyśmy pogratulować im wyniku i podziękować za wspólną rywalizację.
 A co do rajdu, to mieli dużo racji z tym, że były niepotrzebne opóźnienia czasowe porannych startów - wystarczyło wcześniej wstać i wprowadzić więcej dyscypliny i do tego przeciągane przerwy między odcinkami, które wogóle nie były potrzebne.
 W tegorocznym GER  nie miała jednak znaczenia moc silnika i osiągi samochodu, tylko nawigacja i szczęście by nie wozić się całymi odcinkami za wolniejszymi załogami, których w żaden sposób nie dało się wyprzedzić, szczególnie po błędach w prologu.
 Rajd amatorski, rajd amatorski, rajd amatorski, ... wszystkie rajdy w Polsce są amatorskie, a nawet te zagraniczne  , bo skupiają zawodników którzy są amatorami - czyli starty nie są źródłem ich dochodów - to z def. 
  A to, czy mają licencję jakiegoś związku , czy nie ,  to już sprawa przynależności.
Kolejna  kwestia to odwołanie -  OS.
 Tu jednak nie zgadzamy się z załogą Toyota Terratrek,  że należałoby odwołać cały odcinek z niby nieprzejezdną drogą. 
Droga była przejezdna , bo my i kilka załóg ją sprawnie przejechaliśmy - a w sumie, to my zostaliśmy najbardziej poszkodowani z powodu anulowania innym 60 min. kary za nie podbicie tego PKP , gdzie większość załóg nawet nie spróbowała przejechać, tylko nieregulaminowo skracała trasę, albo sie poddała. Toyota Terratrek też przecież przejechała ten odcinek i nie ominęła trasy - tracąc, co prawda ok. 30 min  - ale przejechała.   
Tak, naprawdę nie można zmieniać reguł gry w trakcie rajdu, ani anulować PKP lub odcinków, bo kilku maruderom lub cwaniakom nie pasuje - takie jest nasze zdanie.  
 To co - najniższe prześwitem auto przejachało, to znaczy ze się dało.
Też trochę się wzburzyliśmy taką sytuacją. 
Regulamin GER nie świadczył jednak jakie przeszkody mają być na trasie, a jakich ma nie być - zatem nie można żadnych przeszkód wykluczyć, każdy o tym wiedział przed startem. 
Pamietam takie czasy rajdów RMPST, gdzie zawodnicy chodzili z metrem i mierzyli co do milimetra głebokość kałuż, aby były zgodne z regulaminem - toż to jakaś paranoja.
Tak samo klasa sportowa -  nie była zdefiniowana i dopuszczała samochody np - na zwolnicach i na dużych jadowitych kołach dla których przejazd przez wspomnianą przeszkodę nie stanowił problemu .
 Tu może był błąd - w nieprecyzyjnym regulaminie dla poszczególmych klas.
 Przyjechało też bardzo dużo załóg, których kilkukrotne przejazdy skutecznie "niszczyły " trasę.
 Odwołując już odcinki, należałoby zacząć od początku - tzn. odwołać prolog z pomylonymi czasami, odwołać nocne odcinki z PKP - widmo, odwołać wspomniany trudno przejezdny odcinek i ... pozostałby tylko jeden, krótki 25 min. odcinek z całego rajdu, bo już ostatni odcinek - 70 km organizator sam odwołał z powodu własnych opóźnień.
Mam nadzieję , że za rok nie będzie takich problemów, a teraz ciśnienie wszystkim opadnie. 
Było, minęło, będzie lepiej. 
A wszystkim życzę powodzenia i najlepszych wyników.
Adrian Baron 

Wyniki GER 2011

I krótki film:  http://dakar.pl/rajdy/great-escape-rally-2011-short.htm

http://dakar.pl/galerie/galeria-wideo/great-escape-rally-2011-630.htm

 

 

Zobacz całą galerię Rajdu